fbpx
Menu
shutterstock_728540935

Cześć Moje Ulubione Kobietki!

Kojarzycie trend, który ostatnio opanował fejsbuka zwany #10yearschallenge? Chodzi o to, że wszyscy rzucili się tłumnie do pokazywania publicznie swoich zdjęć z przed 10 lat, porównując je do obecnych. I takim sposobem moja tablica eksplodowała zdjęciami różnej maści, nad którymi niejednokrotnie musiałam się mocno zastanowić czy dana osoba, to faktycznie ta sama dziewczyna, która choć promiennie szczerzy się na zdjęciu, to no nijak nie przypomina mojej koleżanki z którą umówiłam się wczoraj na kawę 😉 

Tak więc okazało się, że niewinne wyzwanie stało się mocno ryzykowne 🙂 Od razu widać, kto podczas tych dziesięciu lat zrobił sobie np. operację nosa, biustu, kości policzkowych i czego się tylko da, choć uparcie publicznie zapewniał, że to tylko zdrowa dieta i zmiana stylu życia. Taaaaak… oczywiście. A ja w wolnym czasie tańczę w rosyjskim balecie…😉

Osobiście uważam, że nie ma nic złego w operacjach plastycznych. Sama mam kilka defektów, które chętnie w sobie kiedyś poprawię, jak mnie już będzie na to stać :). Nie rozumiem tylko czemu panuje to paniczne ukrywanie ewentualnych poprawek chirurgicznych i wypieranie się ich, jakby od tego miała zależeć cała dobra opinia o nas krążąca. Bzdura. Każdy powinien robić, to co uważa za słuszne wobec swojego wyglądu, dopóki nie koliduje to z jego zdrowiem i budżetem 😉 Masz ochotę powiększyć piersi? ŚMIAŁO! Tylko proszę.. nie wpieraj mi potem, że o te trzy rozmiary powiększyła Ci je nowa dieta bakłażanowa. No nie uwierzę. 

Z tymi operacjami to trochę taka dygresja, bo właściwie chciałam wspomnieć, że zachęcona nurtem #10yearschallenge sama zaczęłam szukać swoich zdjęć z przed 10 lat. Dłuuugo nic nie mogłam znaleźć. I wiecie co? Chyba „ja” z przed 10 lat świadomie pochowałam i pokasowałam wszystkie fotki, bo jak zobaczyłam siebie, to prawie krzyknęłam z rozpaczy. No koszmar. Niepasujące do mnie czarne włosy, krzywe zęby i rysy małego pulpeta. Moje zdjęcie z dzisiaj nawet nie wygląda jak brzydsza siostra. W ogóle siebie nie przypominam. Nikt mi nie uwierzy w moje #10yearschallenge. A wiecie co jest w tym starym zdjęciu najgorsze? Moje brwi. Jezu. Jak ja mogłam dopuścić do tak wyskubanych łuczków bez kształtu i jakiejkolwiek linii? Czy 10 lat temu aż tak się o to nie dbało czy tylko ja ewoluowałam od tego czasu w kierunku estetyki? 

Myślę, że to poniekąd wynikało z lenistwa, może z braku świadomości, jak detale potrafią zmieniać rysy naszej twarzy i powodować totalny zwrot wizerunkowy. Na szczęście po kilku latach na mojej drodze stanęło pojęcie jasne jak światło w tunelu – makijaż permanentny. Rewelacja. Godzina lekkich jak komar ukłuć a moje brwi zaczęły wyglądać pięknie, zdrowo, zmieniając kształt mojej twarzy na bardziej smukły i wyrazisty. Fakt, że międzyczasie też porządnie schudłam, zmieniłam kolor włosów i poprostowałam zęby, ale tak naprawdę moim największym kompleksem na twarzy były brwi. I odkąd mam je pięknie wymodelowane dzięki makijażowi permanentnemu, zapomniałam o stresie związanym z nierówną regulacją, poszukiwaniami idealnego kształtu, wyskubywaniem włosków nie tam gdzie trzeba. No coś wspaniałego! 

A przecież makijaż permanentny to nie tylko ratunek dla naszych nieidealnych brwi. Można nim pięknie obrysować kontur ust, nadając im lepszy kształt i kolor, a także kreski na powiekach, podkreślając oczy. Przy dobrej cerze, kilka zabiegów „permanentnych” i można zapomnieć o makijażu w ogóle. Ile w tym wygody, oszczędności czasu i satysfakcji z delikatnego upiększenia twarzy wiedzą wszystkie Panie, które już zdecydowały się na ten krok 🙂 

Dlatego bardzo Was z tego miejsca zachęcam do konsultacji w naszym salonie i próby przymierzenia się do tej metody. Osobiście polecam z całego serca, bo mamy świetną specjalistkę od makijażu permanentnego, której prace mówią same za siebie. Jest po prostu bardzo utalentowana i przede wszystkim dba o to, aby Wasze twarze wyglądały naturalnie i delikatnie, bez efektu przerysowania i sztuczności. 

Ja już postanowiłam, że moim następnym zabiegiem będzie kontur ust. I patrząc na moje piękne brwi, już nie mogę się doczekać!

Wasza Esensja