fbpx
Menu
Projekt bez tytułu-36

Hu Hu Ha Zima Zła Zagrożona Cera Ma !

No poetką to ja nie zostanę. Rymy jak rymy – regularne 😉 Ale! Obiecałam, że w tym tygodniu będzie trochę więcej o rumieniu i cerze naczynkowej, dlatego dotrzymuję słowa 🙂 Sama jestem posiadaczką wrażliwej cery naczynkowej i chociaż nie borykam się zaawansowanym stadium rumienia, to niestety nie obcy jest mi problem nagłych napadów zaczerwienienia i skłonności do podrażnień.

Znacie to? – Trenujecie na siłowni, zjecie coś ostrego albo mocno się zdenerwujecie, a Wasza twarz zaczyna przypominać czerwony balon, a wszyscy dookoła zastanawiają się czy przypadkiem właśnie zaraz nie wybuchniecie jak mała bomba? No właśnie… Ja też to znam. Najgorzej jest na siłowni (o ile już się na nią wybiorę ;)), kiedy nie mogę sobie poradzić z zaczerwienioną twarzą po wysiłku i trwa to zwykle kilka godzin dłużej niż u innych ludzi. A przecież ta dolegliwość pozornie tylko „wizualna”, może być początkiem przewlekłego trądziku różowatego, z którym już nie jest tak łatwo sobie poradzić.

Zanim jednak zaczniemy bronić się przed tymi wszystkimi zmianami skórnymi, dobrze by było się uważnie przyjrzeć problemowi, aby go dogłębnie poznać.

Najbardziej narażone na cerę naczynkową są osoby z karnacją jasną lub bardzo jasną i skłonną do nadwrażliwości. Niestety jak wiele paskudnych przypadłości i ta dotyka więcej kobiet niż mężczyzn.  Dzieje się tak, ponieważ to estrogeny działają rozkurczowo i „rozluźniająco” na naczynia krwionośne.

Przyczyny powstawania rumienia możemy rozdzielić na różne kategorie. Dwie główne to czynniki wewnętrzne i zewnętrzne. Wewnętrzne – to wszelkie zaburzenia i choroby naszego organizmu jak np. nadciśnienie tętnicze, zaburzenia hormonalne, często predyspozycje genetyczne albo po prostu silne emocje, do których doprowadza nas zaganiana i stresująca codzienność. Czynniki zewnętrzne to bardzo często sytuacje niezależne bezpośrednio od nas samych jak np. mroźna i wietrzna pogoda, przebywanie w dymie papierosowym, nagłe zmiany temperatur, długotrwałe siedzenie w ogrzanych i suchych pomieszczeniach (UNIKAMY SUANY I SOLARIUM!), poza tym to rzeczy prozaiczne jak spożywanie ostrych potraw, alkoholu, kawy, albo nieodpowiednich leków.

Sam rumień również możemy rozpoznać i podzielić po obserwacji objawów. I takim sposobem możemy rozróżnić: rumień napadowy (przejściowe zaczerwienienie twarzy), rumień stały (utrwalony) oraz rumień przejściowy połączony ze stałym, w postaci siatki rozszerzonych naczynek krwionośnych na naszej twarzy. Ten stan jest najpoważniejszy i najprawdopodobniej przy braku interwencji z Waszej strony doprowadzi do trądziku różowatego.

Jak sobie z tym wszystkim poradzić?

Bardzo często wystarczy sama profilaktyka. Stosowanie łagodnych środków do demakijażu z gliceryną i panthenolem, unikanie witaminy A (retinol może działać podrażniająco), unikanie peelingów, (chyba, że delikatnych, drobnoziarnistych, takie można od czasu do czasu zaserwować naszej skórze). Koniecznie używać kremów z filtrem UV zarówno latem jak i zimą. Unikać skrajnych temperatur, gorących napojów i ostrych potraw. Warto zainwestować w kremy z witaminą K, która przyspiesza proces wchłaniania się popękanych naczynek krwionośnych, oraz takie z witaminą C i E. 

Oczywiście ja sama stosuję się tylko do niektórych z tych zaleceń. Przecież nie można dać się zwariować, ale musimy mieć z tyłu głowy czerwoną lampkę, że nasza cera reaguje dużo intensywniej na wszelkie bodźce zewnętrzne).

Co jeżeli profilaktyka nie działa i jest na nią za późno?

Jeżeli rumień z którym się borykamy należy do kategorii „stały”, a popękane naczynka stają się problematycznym defektem, który zaburza nasze poczucie pewności siebie i estetyki twarzy- warto zainteresować się metodą laserową. Laser dużo skuteczniej poradzi sobie z zaczerwienieniem i popękanymi naczynkami. W klinice Esensji od niedawna dostępne jest jedno z najnowocześniejszych obecnie urządzeń do walki z cerą naczynkową i trądzikiem różowatym – ALMA HARMONY DYE-VL. Jest to to nowoczesna technologia do zamykania naczyń i leczenia rumienia bez ryzyka powikłań. Laser leczy łagodne zmiany naczyniowe, trądzik różowaty, naczyniaki płaskie, wiotkość i przebarwienia skóry. Laseroterapia tym urządzeniem nie należy do bardzo przyjemnych zabiegów (uderzenia wiązką światła możemy porównać do strzelenia w policzek naciągniętą gumką recepturką), natomiast nie wymaga rekonwalescencji, więc możecie szybko wrócić do swoich codziennych obowiązków.

Testy, na które zgłosiły się do nas klientki w trakcie szkolenia odbyły się ze 100% poziomem zadowolenia z ich strony.  Efekty mówią same za siebie. Te kilkanaście minut zabiegu może pomóc Wam uporać się z problemem, z którym nie radziłyście sobie latami, choć musicie wiedzieć, że walka z rumieniem może nie skończyć się na jednym zabiegu.

Doradzam Wam wizytę konsultacyjną z całego serca. Zależy mi na Waszym zadowoleniu i zdrowiu. W ogóle mam wrażenie, że im dłużej dla Was piszę – tym bardziej stajecie mi się bliscy, dlatego mam ochotę się z Wami wszystkimi zaprzyjaźnić i dawać Wam to, co najlepsze ?

Wasza Esensja 🙂